Zakładki:
|
poniedziałek, 08 lutego 2010
Życie...
Ostatnio nie miałem nastroju na pisanie czegokolwiek. Po prostu chwil w takich których mogę się uśmiechnąć i pomyśleć, że życie jest czymś więcej niż tylko śmiertelną chorobą przenoszą drogą płciową, jest bardzo mało. Przede wszystkim z dnia na dzień musiałem przyjąć do wiadomości, że choroba z którą od lat zmaga się mój tata, może wygrać… Staram się nie dać zwyciężyć histerii. Przecież to nic nie da. A psychicznie nie pomoże nikomu w tym domu. Trzeba się jakoś trzymać. M. mi w tym pomaga. Stara się zrozumieć mimo, że nie jest w stanie często zrozumieć moich zmieniających się nastrojów. To wyciągnie mnie do kina, na kawę czy na imprezę. Póki może i póki się da nie pozwala mi myśleć za dużo. Do tego wszystkiego dołożyła się sesja. Prawdopodobnie, dwa egzaminy z pięciu mam w plecy. Zabrakło kilku punktów… Odbicie braku spokoju w domu. Wizyty lekarzy, pielęgniarek.. pogotowia… Nawet sąsiadki nagle uciekają na mój widok. A dziadek, który mieszka dwa piętra niżej i zazwyczaj udaje, że mnie nie widzi, życzył mi ostatnio dużo zdrowia… Czy to nie dziwne? | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||